Jak sprawić, by praca nie była miejscem do budowania sztucznego ego, do nadbudowywania narcystycznej osobowości lub osobowości niewolnika ?
Jak pracować z miejsca, z którego wyrażanie siebie jest naturalnym ruchem do bycia w społeczności, do dzielenia się, do wyrażania po prostu miłości?
Jak kochać siebie i innych w pracy? Jak się nie odcinać? Jak być w pracy w kontakcie ze sobą? Jaka praca mogłaby zbliżać nas do tego kontaktu?

 

W większości prac, w których jesteśmy, odcinamy się od siebie i pracujemy po to, żeby nie czuć. Często idziemy do pracy nie z miejsca naturalnego ruchu, chęci dzielenia się, pasji, chęci bycia częścią społeczności, którą tworzymy, ale z miejsca przymusu, bo trzeba. Szukamy w pracy głównie gratyfikacji finansowej, a jeśli pracujemy z pasji, pomagając innym, wypalamy się szybko, gdyż nie umiemy zadbać o swoje granice.
Często podejmując pracę, wpadamy w błędne koło. Zakładamy rodzinę i chcemy ją utrzymać, zapewnić dzieciom to, co najlepsze, często zadłużamy się, żyjemy na kredyt. Dosłownie, społecznie bierzemy kredyt w banku, ale i ten emocjonalny, w środku, jesteśmy spłukani z miłości do siebie, nasze serce nie potrafi kochać siebie. Nie umiemy być z tym, co w nas jest, więc wpadamy jeszcze bardziej w błędne koło uzależnienia się od pracy, która daje nam poczucie chwilowego, złudnego bezpieczeństwa, bo pracując tak dużo, nie musimy czuć tego, co jest w nas np. smutku, złości, bólu. Nie otwieramy naszych serc na siebie, na to, co w nas jest głęboko, nie otwieramy szeroko ramion na siebie, nie mówimy do siebie – “tak kochanie wszystko jest ok, kocham Cię z tym co w Tobie”.
Nie mając miłości w sobie, nie umiemy jej dać dzieciom, więc kupujemy im kolejne substytuty miłości, coraz droższe zabawki, gry, które zapewniają, że mamy święty spokój. Znów jesteśmy na głodzie miłości, na kredycie, który rośnie w kolejnych pokoleniach. Nasze dzieci zaczynają kojarzyć miłość z Facebookiem, TikTokiem, Instagram i tak kilka gigantów zarabia na naszym braku, odcięciu, dając pozory miłości, uwagi, lików, które karmią kolejne narcystyczne osobowości. Nie mamy świata opartego o słyszenie, o ludzkie serca. Taka przestrzeń bycia staje się ekskluzywnym dobrem, o którym nie wszyscy wiedzą.

 

Wypalenie zawodowe

Nasz kredyt pogłębia się także w stosunku do Planety Ziemia, korzystamy z niej, znów nie uruchamiając serca. Kredyt rośnie. Zasoby się kończą. Kiedy jako ludzkość zaczniemy spłacać nasz kredyt?
Przyczyna wypalenia zawodowego na głębokim poziomie jest taka, że jako istoty ludzkie, czujemy naturalne połączenie z planetą, na której żyjemy, głęboko gdzieś wiemy, że produkcja kolejnej plastikowej łyżeczki, czy sprzedaż kolejnego laptopa, jest wbrew naszej prawdziwej naturze, że nie służy naszemu przetrwaniu jako ludzi na planecie ziemia, że zmiany, które zaszły na planecie ze względu na ogromną ilość śmieci, zanieczyszczeń, zmiany klimatu są przeogromne. I tak na głębokim poziomie powstaje nasz rozdźwięk, często nieuświadomiony – społeczeństwo, rynek, gospodarka wymagają od nas zakupu kolejnej markowej rzeczy, by być na topie, ale jako osoba, która sprzedaje ten kolejny produkt, czuje na głębokim nieuświadomionym poziomie, że nie rodzi to nic dobrego. Ale tak naprawdę, by przetrwać w społeczeństwie, musimy się od tego czucia odciąć, bo gdy żyjemy w zgodzie z Ziemią, przestajemy być atrakcyjni dla systemu. Wtedy naturalnie nie potrzebujemy tylu produktów, usług, które w tempie ekspresowym zaśmiecają naszą planetę. I my gdzieś głęboko to wiemy, ale musimy się dosłownie wewnętrznie rozerwać, by znaleźć sens w sprzedaży kolejnej rzeczy, choć tego sensu, na głębokim poziomie, nie ma. To skutkuje wszystkimi objawami wypalenia zawodowego – brak zadowolenia, przemęczenie, gdyż ciągle trzymamy swoje trudne emocje, czasem nie zdajemy sobie nawet z nich sprawy, wyciszamy nasze sumienie przez różnego rodzaju używki. Stajemy się niczym robot, trybik w machinie społecznej, która nie uwzględnia jednego najważniejszego aspektu – tego, że jesteśmy połączenie i nasze życie na Ziemi jest zależne od niej, od jej zasobów, które są ograniczone, że Ona nie jest naszym niewolnikiem, że musimy zacząć szanować jej prawa, bo inaczej następne pokolenia nie będą miały jak żyć na Planecie Ziemia.

 

Wypalenie zawodowe

Może czas spłacić kredyt lub przynajmniej zacząć żyć, uruchamiając miłość w swoich sercach w tu i teraz, nie zaciągając kolejnych kredytów? Jakby inaczej mógł wyglądać nasz świat, gdybyśmy mieli dostęp do miłości w sobie. Większość zapychaczy, które sprawiają, że jesteśmy dalej, nie miałoby nad nami mocy, nie chciałoby się nam spędzać tyle czasu na zakupach, w pracy, na tworzeniu kolejnych produktów. Spędzalibyśmy czas na rozmowach, na pracy, która jest po postu wyrazem naszej prawdziwej natury, naszej pasji, realizacji siebie. Owszem rozwój cywilizacji daje piękne możliwości, tylko gdyby były w tym otwarte ludzkie serca, na nas samych, na siebie nawzajem i na planetę, która jest naszym domem, nasze życie byłoby dosłownie rajem na Ziemi.

 

Agnieszka Czubak

Skip to content