Pewnie nie raz doświadczaliście silnego stresu w bliskiej relacji. Baliście się, że druga osoba odejdzie, lub słowa, które słyszeliście, powodowały, że wasze ciała zastygały, choć mieliście ochotę uciec lub niemal walczyć z ukochaną, lub ukochanym?

To nic innego jak mechanizm walki/ucieczki, który odpala się nie tylko w sytuacji realnego zagrożenia, lecz także w bliskiej relacji, gdy druga osoba „naciśnie” (często nieświadomie) na wasz czuły punkt. Wtedy często czujecie trudne emocje: złościcie się, czujecie gniew, zranienie, smutek. Macie pretensje o słowa, które w was akurat wywołały taką, a nie inną reakcję.

 

Racjonalnie patrząc na tę sytuację, to często jest tak, że druga osoba coś mówi, robi, co zahacza, odpala akurat coś, z czym nie umieliśmy sobie poradzić jako dzieci. Relacja, w której jesteście długo, zazwyczaj przywołuje was do tych doświadczeń. Mając trudne doświadczenia z dzieciństwa, pojawia wam się często takie zdanie: „Mój związek będzie inny, na pewno nie będę zachowywać się jak moja matka, czy ojciec”. Właśnie często te nieuświadomione rany, potrzeby, które mieliście jako dzieci, w różnych sytuacjach z partnerem powodują, że przestajecie widzieć tę sytuację przytomnie. Zaczynacie reagować tak, jakby was przenosiło w przeszłość, do oczekiwań dziecka, które potrzebuje być ciągle widziane, słyszane, kochane i nie może obejść się bez obecności dostępnych emocjonalnie rodziców, by czuć się bezpiecznie.

 

„Jakby zastanowić się głębiej, rozebrać to na części pierwsze, trochę jak cebulę, to czy ktoś, kto nas kocha, chce nas celowo ranić? Chce celowo użyć takich słów, które wywołają w nas gniew, smutek lub inne trudne uczucia?„

Jak zatem poradzić sobie z tym mechanizmem?

Dla dziecka brak świadomych rodziców w konsekwencji prowadzi do wysokiego poziomu stresu. Niemowlę nie przetrwa i nie rozwinie się prawidłowo, gdy rodzice nie będą go przytulać, słuchać i dbać o potrzeby emocjonalne. Wiele razy w swoich wywiadach mówi o tym Dr Gabor Mate. Uważa, że miłość i dobre intencje wobec dziecka nie wystarczą, by dziecko miało prawidłowe warunki, by się rozwijać. Bardzo ważnym elementem jest także stan emocjonalny rodziców. Mówi wprost, by rodzice na początku zajęli się swoimi emocjami, traumami, swoją depresją, zanim zdecydują się na dziecko.

Dziecko jest jak czysta karta, na której odciskają się zarówno cudowne doświadczenia jak i te związane z niekochaniem siebie. Dziecko doskonale przyswaja wzorce zachowań rodziców. Może to być właśnie brak akceptacji siebie, brak kontaktu ze sobą, niska samoocena, niezgoda na swoje Ja, na swoje potrzeby. Dr. Gabor Mate podkreśla, że to, co najlepszego możemy dać swojemu dziecku to swoje poczucie szczęścia.

 

kłótnia rodziców, dziecko trauma

 

Co możemy zrobić jako rodzice, by rzadziej wpadać w błędne koło zranień i nieuleczonych ran?

Po pierwsze bądźcie świadomi ich źródła.

Czyli jeśli wiecie, że do tej pory reagowaliście na przykład płaczem, gdy ojciec krzyczał lub złością, gdy matka była nieobecna, to znaczy, że gdy wasz ukochany lub ukochana nie daje wam wystarczającej uwagi, lub krzyczy, to w tym momencie przestajecie widzieć i słyszeć, tylko jesteście w emocjach z przeszłości, z dzieciństwa. To może oznaczać, że projektujecie na partnera ojca lub matkę. Uruchamia się wasz mechanizm z dzieciństwa i jako dziecko owszem to był jedyny sposób, który pozwolił przetrwać i poradzić sobie z miejsca dziecka. Być może będzie wam potrzebna terapia, by przyglądać się tym mechanizmom i wtedy, gdy zaczniecie je widzieć, macie szansę zareagować inaczej, macie szansę dorosnąć i zaopiekować się tym zranionym dzieckiem, które umie tylko płakać lub tylko się złościć. Dzięki temu macie szansę być w podobnych sytuacjach inaczej, z innego miejsca, które może towarzyszyć waszej ukochanej lub ukochanemu. Bez oczekiwań, że przestanie płakać, czy krzyczeć, ale z ciekawością i miłością, że znów możemy spotkać się w tym co jest, w tu i teraz bez tych zranień, które uruchomiły się w przeszłości.

 

 

Miłość, para

Wzmacniajcie w sobie przestrzeń obecności, świadomości, która bez oceny może podejść do tych trudnych miejsc w was. Medytacja jest tym, co zmienia świadomość, nawykowe reakcje, a w konsekwencji życie. Umówcie się, choć na pięć, dziesięć minut siedzenia w ciszy, skupiania uwagi na oddechu, obserwacji swoich myśli, emocji. To może być bardzo pomocne, zwłaszcza kiedy czujecie trudne emocje. Zamiast je eskalować, możecie z nimi pomedytować, pozwalając opaść wszystkim powierzchownym mechanizmom, które trzymają wasze postrzeganie świata w określony sposób, czytając zachowanie drugiej osoby jako wrogie, niewłaściwe, czy trudne. Im więcej tej przestrzeni obecności, świadomości, tym więcej możliwości ruchu na doświadczanie różnych emocji, rozmów, wyzwań”.

Kolejnym aspektem jest świadomość mechanizmu „walki i ucieczki”.

Gdy przenosi was do tych trudnych, nieuleczonych emocji z przeszłości, w waszym ciele podnosi się między innymi poziom adrenaliny, kortyzolu, czyli hormonów odpowiedzialnych za podwyższony poziom stresu. Często wtedy walczymy, albo chcemy odejść — uciec. Z kolei kłótnie z mało świadomego miejsca, które większość z was zna, są trudne dla obu stron. Z jednej strony wynika to stąd, że nie macie pojemności, by kontenerować swoją złość i wyrażać ją świadomie. Często też, gdy nie wyrażaliście swojej złości jako dzieci, nastolatkowie, czy w innych sytuacjach, ta złość wzbiera w was i znajduje gdzieś ujście. Zwykle cierpią na tym najbliżsi, gdyż przy nich czujecie się paradoksalnie najbezpieczniej i możecie pozwolić sobie na większą ekspresję niż na przykład w pracy.

 

Jeśli byliście w kilku związkach, być może zauważyliście, że te mechanizmy wędrują do kolejnej relacji. Macie przekonanie, że: “Znowu nie mam szczęścia w miłości. Ciągle się kłócimy”, “Nie mogę z nią już wytrzymać, ciągle trafiam na takie kobiety”. Warto zdać sobie wtedy sprawę, że nie uciekniecie od siebie samych i od swoich schematów”.

Dlatego kolejnym ważnym aspektem obniżenia poziomu stresu w relacji jest świadome rozładowanie napięć i wzięcie za nie odpowiedzialności. Jednym z nich jest wyrażanie emocji poprzez krzyk w przestrzeń lub w poduszkę. Kolejnym, wytańczenie lub wytrząsanie swojej złości.

Gdzie to najlepiej zrobić?

W swojej przestrzeni, gdzie nikt wam nie przeszkodzi podczas wyrzucania trudnych emocji lub na grupowych warsztatach, gdzie cały proces grupy wspiera was w kierunku uwalniania napięć w ciele związanych z kumulowaniem trudnych emocji.

Częste strategie, jakie stosujecie w relacji to udawanie, że nie ma tych trudnych emocji, lub gdy są i wybuchną, przyzwyczajacie się, że partner musi sobie tak pokrzyczeć, wyładować się na tobie, na dzieciach, aż mu lub jej przejdzie.

 

Krzyk kobiety

Czym jest wypalenie relacyjne?

Kolejny mechanizm to zajadanie emocji lub rozładowanie ich za pomocą używek typu alkohol, papierosy. Jeśli takie zachowania powtarzają się regularnie, jesteście w relacji, ale idziecie wtedy na masę wewnętrznych kompromisów, co w konsekwencji nie prowadzi Was do niczego dobrego — przestajecie czuć szczęście, jedność, miłość w relacji z kimś, z kim żyjecie pod jednym dachem. Żyjecie razem, ale osobno.

Właśnie tak doświadczacie wypalenia relacyjnego, zwłaszcza wtedy, gdy taki stan trwa długo i to, co dotychczas was cieszyło i sprawiało, że czuliście się bliżej, przestaje działać, gdyż ten niezaopiekowany, niezaleczony kawałek waszych emocji tak mocno daje znać o sobie, że przestajecie w ukochanym lub ukochanej widzieć tę osobę, w której się zakochaliście, tylko widzicie kogoś, kto was rani, złości i nie słyszy.

W takiej sytuacji często potrzebujecie wsparcia, jednak żeby iść na terapię, to dwie osoby muszą chcieć pracować nad sobą, oraz nad wspólną relacją.

 

Co można jeszcze zrobić w tej sytuacji?

Możecie mieć odwagę na szczerość ze sobą samą lub samym. Przestać chodzić na kompromisy, by jakoś to było. Zaryzykować, że: “Gdy przestanę godzić się na to co nas łączy, ale nie jest dla mnie wygodne”, obudzi tę drugą osobę, sprawi, że będzie chciała coś zmienić, będzie chciała nauczyć się opiekować swoimi emocjami i ranami. To sprawi, że Wasz związek dostanie oddechu, przestrzeni na spotkanie, na nowe wzorce, które wesprą bycie w miłości.

 

Para, relacja, serce z piasku

Skąd zatem brać te nowe wzorce? Jak je wprowadzać?

Zwłaszcza na początku wymaga to od was dużego wysiłku. To tak jak idziecie na siłownię, czy fitness, a macie sporą nadwagę i słabą kondycję. Potrzebujecie trenera, kogoś tak naprawdę w was samych, kto będzie konsekwentnie przypominał wam o tym czego chcecie, a czego nie. Kto będzie świadomie zgadzał się na pewne jakości, a na inne nie. Warto też ustalić plan, wprowadzić do kalendarza, na przykład czas na wspólną medytację, szczere, świadome rozmowy, zaopiekowanie się emocjami.

 

„To trochę tak jak codziennie bierzecie prysznic, by się odświeżyć. Tak samo warto brać prysznic, którego efektem będzie oczyszczenie ze starych wzorców, zranień, traum, aby w to miejsce mogła pojawić się nowa jakość bycia w relacji. Bardziej przyjazna, cierpliwa, życzliwa, spójna, adekwatna i przytomna”.

Może to być dla was duże wyzwanie, ale to tak jak z nową potrawą — odkrywacie jej smaki, z ciekawością dziecka. Tak samo w waszym związku zaczyna pojawiać się świeżość. Zaczynacie być otwarci na drugą osobę i choć znacie ją wiele lat, zaczynacie odkrywać się i czytać na nowo, bez założeń i wyobrażeń, na jej temat, które zamazują obraz tego kim naprawdę jesteście.

Dzięki temu możecie naprawdę się zobaczyć, usłyszeć i poczuć. Takich świadomych związków, z niskim poziomem stresu wam życzymy.

 

Para, spacer

Przygotujcie przestrzeń — zapalcie świeczkę.

Zadbajcie, by nikt wam nie przeszkadzał — wyłączcie telefony, komputery i telewizor.

Usiądźcie naprzeciwko siebie na poduszkach lub krzesłach — ważne, by było wam wygodnie.

Złapcie się za ręce — ustawcie się tak, by nie wymagało to wysiłku z żadnej strony. Ma być w tym rozluźnienie, nie napięcie.

Popatrzcie sobie w oczy, bez słów — zróbcie to z intencją miłości, nie walki lub ucieczki, czy rozwiązywania problemów.

Przeznaczcie na to ćwiczenie cztery minuty — to krócej niż reklamy w telewizorze, a dla waszej relacji bardzo ważny czas.

Na koniec wstańcie i się przytulcie — podziękujcie sobie za ten czas.

To początek waszej nowej drogi. Wspólnej, świadomej drogi. Odmieniacie siebie, następne pokolenia, cały świat.

Jeśli chcecie zacząć medytację w swoim związku, posłuchajcie podcastów, zapiszcie się na sesję antystresową, masaż lub warsztat dla par.

Jeśli spodobało się Wam to, co czytacie i chcecie dostawiać więcej naszych artykułów, informacji, zapiszcie się na newsletter i polubcie nasz profil na Facebooku. Będzie też nam miło, jak udostępnicie ten tekst dalej.

Możecie też przekazać nam darowiznę, robiąc przelew na konto Instytutu, podając w tytule “Darowizna na cele statutowe“.

Agnieszka Czubak

Sebastian Zboiński

Bibliografia:

Skip to content